Kategoria: Internet Speedway Quiz

Analiza wydajności zawodników w pierwszej części rundy zasadniczej I Ligi ISQ.

Przedstawiamy analizę dotychczasowych występów zawodników w zakończonej pierwszej części rundy zasadniczej I Ligi ISQ w sezonie 16, gdzie każde zespoły już miały okazję spotkać się ze sobą raz. 

W naszych porównaniach wzięliśmy pod uwagę średnie osiągnięcia biegowe po 7 kolejkach rundy zasadniczej wśród sklasyfikowanych zawodników. Następnie porównaliśmy je do wartości KSM, wprowadzonej przed tym sezonem jako miernika formy zawodników w ciągu ostatnich trzech sezonów, od reaktywacji quizu. (Wartości KSM zostały podzielone przez 5, aby uzyskać średnią biegową do tych porównań).

Wyniki naszej analizy przyniosły interesujące wnioski wśród graczy pierwszej ligi. Zaskakująco, aż 27 zawodników osiągnęło średnią biegową wyższą niż sugeruje to ich KSM, podczas gdy pozostałych 16 sklasyfikowanych zawodników uzyskało rezultat niższy niż ich średnia pozyskania z KSM. 

Wśród zawodników z największym postępem znajdują się Leigh, MasTereK oraz Bartass. 

Natomiast z drugiej strony, jeźdźcami z największym regresem są Sasla123, Daniel oraz Paboł.

Pełne zestawienie można znaleźć poniżej.

1. Leigh [ śr/b 2,313 – plus 0,831 ]

2. MasTerek [ śr/b 1,645 – plus 0,613 ]

3. Bartass [ śr/b 1,786 – plus 0,6 ]

4. yaras [ śr/b 1,5 – plus 0,534 ]

5. Falanga [ śr/b 1,939 – plus 0,503 ]

6. Julgo [ śr/b 1 – plus 0,5 ]

7. Vanpraag [ śr/b 2,033 – plus 0,427 ]

8. PiotrekSL [ śr/b 1,9 – plus 0,414 ]

9. Lowigus [ śr/b 1,542 – plus 0,412 ]

10. Nicki [ śr/b 1,387 – plus 0,309 ]

11. Jessup [ śr/b 1,875 – plus 0,289 ]

12. Strc [ śr/b 1,63 – plus 0,232 ]

13. Vaikai [ śr/b 1 – plus 0,222 ]

14. Cysu [ śr/b 2,355 – plus 0,215 ]

15. Osvald [ śr/b 1,241 – plus 0,211 ]

16. Brindel [ śr/b 1,48 – plus 0,2 ]

17. mk [ śr/b 1,536 – plus 0,17 ]

18. Cinek [ śr/b 1,533 – plus 0,169 ]

19. Malak [ śr/b 1,938 – plus 0,166 ]

20. Kasper [ śr/b 2,161 – plus 0,157 ]

21. Wazzup [ śr/b 1,643 – plus 0,155 ]

22. mariano [ śr/b 1,607 – plus 0,117 ]

23. PeeR [ śr/b 1,774 – plus 0,096 ]

24. hN [ śr/b 1,594 – plus 0,066 ]

25. Magik [ śr/b 1,48 – plus 0,056 ]

26. Boski [ śr/b 1,321 – plus 0,043 ]

27. Plonek [ śr/b 1,467 – plus 0,035 ]

28. Speed [ śr/b 1,654 – minus 0,006 ]

29. Igła [ śr/b 1,483 – minus 0,017 ]

30. Misiowy [ śr/b 1,2 – minus 0,022 ]

31. Speedi [ śr/b 1,36 – minus 0,03 ]

32. Witek [ śr/b 1,633 – minus 0,049 ]

33. Bazyli [ śr/b 1,111 – minus 0,057 ]

34. Artas [ śr/b 1,286 – minus 0,102 ]

35. Aszotek [ śr/b 1,25 – minus 0,102 ]

36. Wojtas [ śr/b 1,118 – minus 0,146 ]

37. Frano [ śr/b 1,125 – minus 0,149 ]

38. Slayu [ śr/b 1,333 – minus 0,187 ]

39. Guru [ śr/b 1,444 – minus 0,308 ]

40. HalfGoose [ śr/b 0,5 – minus 0,374 ]

41. Paboł [ śr/b 1,5 – minus 0,41 ]

42. Daniel [ śr/b 1,704 – minus 0,44 ]

43. Sasla123 [ śr/b 1,04 – minus 0,506 ]

**ISQ WYWIAD: 15 pytań do Rudolfa**

Pierwszym naszym gościem nowego cyklu wywiadów jest Rudolf, zawodnik Buoni Fantasmas.

1. Jak zaczęła się Twoja przygoda z Internet Speedway Quiz?

  • Moja przygoda w ISQ rozpoczęła się od alkoholu. Oraz meczu piłkarskiego patałachów na Euro 2012. Sprosiłem kilku znajomych na wspólne oglądanie meczu z Rosją, a jeden z nich zapytał się czy może wziąć kumpla. W ten sposób poznałem Lirasza. W trakcie gadki wyszło że cosik interesuję się żużlem więc Lirasz zarzucił temat do rozmów. W pewnym momencie zapytał czy może chciałbym się sprawdzić w pewnym Quizie. Tak oto zostałem wpędzony w nałóg, trwający do dziś.

2. Jaki był Twój pierwszy klub w głównej lidze ISQ i jak wspominasz tamte początki?

  • Pierwszym i jedynym moim klubem dotychczas są Buoni Fantasmas. Lirasz będący wówczas trenerem drużyny ściągnął mnie przed sezonem 12 do ekipy, która była zgraną paczką wiarusów. Jako że byłem żółtodziobem, a pamięć nie płata mi figla, to musiałem chwilę poczekać na debiut i potem kolejną chwilę na punkty. Pamiętam że wtedy bardzo mocno działały turnieje z serii Zaplecza Kadr, które bardzo pomogły mi poszerzyć wiedzę. 

3. Czy masz jakieś konkretne cele w swojej karierze w ISQ?

  • Dla mojej kariery konkretny cel jest jeden: dobrze się bawić i dowiedzieć się czegoś nowego. Poszerzanie wiedzy o dyscyplinie która wypaliła swoje znamię w mojej duszy sprawia mi frajdę i spełnienie.

4. Który moment w Twojej dotychczasowej karierze uważasz za najbardziej ekscytujący?

  • Ciężko jest określić ten jeden konkretny, który wywołał ekscytację w stopniu najwyższym. Na pewno jakieś piętno wypalił pierwszy wygrany w życiu bieg. Ekscytację na pewno też wywołał comeback w ćwierćfinale IM ISQ sezonu 14ego, gdy po kompletnie nieudanym początku udało się wrócić do walki, lecz Magik i Juha Hautamaki wybili mi z głowy dalszy awans po barażu. 

5. Jaki jest Twój największy sukces w quizowej karierze?

  • Jak na razie największym sukcesem mogę uznać awans do finału IM ISQ w sezonie 15tym. Sam awans do finału to było dla mnie zaskoczenie, a szczególnie gdy okazało się że finał pokrywa mi się z nocką w pracy. Jazda w warunkach gdy całe zawody musisz stać w jednym konkretnym miejscu bo tylko tam jest zasięg LTE hotspotu, do tego idealnie pod kamerą monitoringu…No to była jazda na pograniczu, która dzięki pewnemu luzowi znalazła ujście w szansie medalowej. W szansie którą przegrałem na własne życzenie nie doczytując klucza. Ale i tak miłe wspomnienie za sam fakt pozostawienia za sobą takich tuz jak Witek, Leigh, Csu czy Vanpraag. 

6. Jakie wyzwania napotykasz podczas rywalizacji w Internet Speedway Quiz?

  • Wyzwaniem jest wygrana z „Szybkopalczastymi” – Daniel, Kasper, Cysu czy Guru potrafią zamknąć temat zanim człowiek skończy czytać pierwsze zdanie. Walka z nimi przypomina walkę Dawida z Goliatem, ale raz na jakiś czas proca Dawida potrafi uprzedzić atak Goliata. Ponadto wyzwaniem dla mnie jest logistyka – przez pracę często jestem w delegacji i dogranie tego pod względem czasowym i technicznym wymaga dobrego planowania.

7. Czy istnieje jakiś zawodnik w ISQ, który dla Ciebie jest wzorem do naśladowania?

  • Nie ma jednego wzoru – z każdego zawodnika można wyciągnąć rzeczy które chciałbym przeszczepić na swój grunt. Na pewno chciałbym mieć taką wiedzę jak Vanpraag, Cysu, Kasper czy Daniel. Chciałbym mieć tak szybkie palce jak Wazzup. Imponuje mi luz Hiniego. Organizacji i samozaparcia uczę się od Witka. Także nie ma alfy i omegi a wiele osób które tworzą naszą mozaikę quizową.

8. Jakie aspekty quizu najbardziej Cię fascynują i dlaczego?

  • Najwięcej frajdy sprawia mi pisanie pytań. Tworzenie zagadek na bazie elementów i obserwowanie jak sobie inni radzą.

9. Czy udział w ISQ wpłynął w jakiś sposób na Twoją wiedzę?

  • Tak, pomogło mi to poszerzyć horyzonty. Wywołało to również głód w odkrywaniu niszy jaką jest speedway egzotyczny.

10. Opisz krótko swoją strategię przygotowań do zawodów w ISQ.

  • Nie posiadam jakiejś wybitnej strategii – siadam do komputera i jadę. Jedynie co to w ramach rozgrzewki palców i ustawienia do pisania bez patrzenia to przepisuje z pamięci słowa jednej z piosenek serialowych. O czołgu Rudy102 i jego załodze.

11. Gdzie widzisz siebie w kolejnym sezonie w świecie Internet Speedway Quiz?

  • W kolejnym sezonie widzę siebie w dwóch opcjach: albo jako członka zespołu, albo jako wolnego elektrona, pokroju Ravlita

12. Co uważasz za najbardziej nietypowe pytanie, jakie kiedykolwiek pojawiło się w ISQ?

  • Jako członek BF miałem „szczęście” zaliczyć niezliczoną ilość nietypowych pytań. Może to aura wokół nas ściągała na nas pytania pokroju o pływaka, dyszę czy Iwana Dupałowa. Moim personalnym zdaniem to ciągle jesteśmy w wyścigu zbrojeń „Kto bardziej utrudni życie przeciwnikom wymyślając najtrudniejsze pytanie”, co jest mocno szkodliwe dla całego quizu.

13. Czy uczestniczenie w ISQ wpłynęło na Twoją codzienną rutynę?

  • Niekoniecznie. Raczej ISQ pomogło mi zająć trochę wieczory w tygodniu.

14. Czy są jakieś zmiany, jakie chciałbyś wprowadzić w formule ISQ?

  • Jedyną zmianą dla mnie byłoby mocniejsze ruchy ze strony pulowych w dziedzinie selekcji pytań. Jak każdy nie lubię pytań na które nie znam odpowiedzi, ale trafianie na pytania pokroju „zdobył licencję ale nie pojechał w żadnym meczu, podaj imię i nazwisko” lub „odjechał jeden bieg w 1949 roku, podaj nazwisko i miasto klubu” to potrafi zabić entuzjazm. Bo jeśli nawet rzucając odpowiedź w Google i wyskakuje pojedynczy wynik… dla mnie to tylko specjalne utrudnianie życia innych.

15. Jakie rady miałbyś dla nowych zawodników, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z ISQ?

  • Samozaparcie, samozaparcie i jeszcze raz samozaparcie. Po pierwszym entuzjazmie przychodzi dołek i potrzeba dużo sił by przetrwać ten pierwszy kryzys. Oraz jazda w jak największej liczbie zawodów. Korzystanie z okazji typu Liga Dwójek, turnieje towarzyskie by mimowolnie chłonąć tą wiedzę.

Juniorski Wtorek przemienia się w Ligę Dwójek…

Juniorski Wtorek #5 to prawdziwa jazda emocji, a raczej jazda liczbami, bo frekwencja bardziej pasowała do Ligi Dwójek niż do standardowego Juniorskiego Wtorku. Nawet promocja na Facebooku okazała się być jak jedno z tych zaproszeń na imprezy, gdzie nikt nie stawia się na miejscu. No cóż, prawdopodobnie wszyscy mieli zajęte ręce odświeżaniem swojego Instagrama.

Zaczynając od nazw zespołów – „Goście” brzmi jak grupa przypadkowych przechodniów zaciągniętych na zawody siłą, a „Gospodarze” to jakby nazwa klanu rodowego, który próbował gościom zaserwować szansę na wygraną. Pewnie ci goście liczyli na herbatę i ciasto, a zaskoczeni tym, że zwyciężyli, wylądowali zaledwie z triumfem.

Przechodząc do zawodników, Julgo w tym meczu pokonał więcej okrążeń niż kiedykolwiek wcześniej – przynajmniej wirtualnie. Agent jechał tak dynamicznie, że nazwaliśmy go „Bondem na torze”. A aHead wydawał się bardziej zdezorientowany niż osoba próbująca zrozumieć instrukcje składania mebli z Ikei. Kokoss jedynie starał się unikać zerwania z palmy przez gości.

Warto także wspomnieć o tych tajemniczych gościach i gospodarzach, którzy zamiast uczestniczyć w zawodach, wybrali formę „ns” czyli „nie startuje”. Czy tor był zbyt trudny, czy może ktoś zapomniał o swoim wirtualnym motocyklu?

A teraz sędzia Bosky i technik Rudolf – przyznaliśmy im nominację do „Najlepszego duetu na torze”. Rudolf pewnie musiał korzystać z systemu Windows 95, bo wyniki były opóźnione jak aktualizacja tego systemu, kiedy to Bosky podawał mu dyskietki.

Morał tej historii? Organizacja zawodów internetowego speedwaya to jak dostarczanie pizzy na bezdroża – nie zawsze wszyscy trafiają tam, gdzie chcemy, ale przynajmniej dostarcza nam to chwile śmiechu i zdziwienia, że tylu z nas nie ma ochoty na udział.

Juniorski Wtorek #5 – wyniki:

Goście – Gospodarze 53 : 37

Goście – 53:

9. Julgo – 29 (2,2,3,3,0,3,2,3,2,2,1,1,0,2,3)

10. Agent – 24 (3,0,0,1,3,2,3,0,1,0,3,3,2,3,0)

11. Gospodarz 3 – ns

Gospodarze – 37:

1. aHead – 16 (0,3,2,0,2,1,0,1,0,3,2,0,1,0,1)

2. kokoss – 21 (1,1,1,2,1,0,1,2,3,1,0,2,3,1,2)

3. Gość 3 – ns

Moje subiektywne TOP5 (10) – Igor

W poprzednim sezonie wystartował na Portalu ISQ cykl “Moje subiektywne TOP 5”. W nim zawodnicy Internet Speedway Quiz mają za zadanie przedstawić swoich pięciu ulubionych żużlowców oraz uzasadnić w kilku zdaniach każdy z tych wyborów. Komu kibicowali, kibicują lub nadal będą kibicować uczestnicy ISQ? A może komu kibicowaliby gdyby urodzili się trochę wcześniej? Na czyich występach i wynikach najbardziej im zależy? Kogo uwielbiają oglądać na archiwalnych nagraniach? Z kim mają najlepsze żużlowe wspomnienia? Tego będziecie dowiadywać się w tym oraz kolejnych odcinkach. Zapraszamy do śledzenia.

W dziesiątej odsłonie cyklu zawodnik Black Sox – Igor.

5. Tomasz Gollob – Nie miałem okazji długo go podziwiać, bo mimo tego, że byłem na żużlu jako dzieciak w latach 90 kilka razy, to chodzić regularnie zacząłem w połowie 2002 roku, więc raptem rok z hakiem miałem okazję już jako pasjonat żużla oglądać  Tomka w bydgoskich barwach. Jednak co by nie mówić, to głównie przez niego było wtedy zainteresowanie żużlem w Bydgoszczy, bo wiadomo było, że większość sukcesów i złote lata zawdzięczamy głównie jemu. Jak każdy ówczesny jego fan podziwiałem szczególnie jego jazdę parową, to było coś niesamowitego.

4. Michał Robacki – Mam duży sentyment do tego zawodnika, prawie całą karierę spędził w Bydgoszczy. Do dziś pamiętam mecz (bodajże z Włókniarzem). Remis po 14 wyścigach, Robacki wygrywa z Jonssonem  5:1, po czym mdleje po przekroczeniu mety. Z tego co sam później mówił cześć wyścigu jechał na bezdechu, ogromne poświęcenie, dosłownie ryzykował życiem w tym momencie. Takich sytuacji było dużo więcej, gdzie z kontuzjami wsiadał (przy jednej z kontuzji wręcz musieli ludzie pomagać mu wsiąść na motocykl ) i jeździł w meczach. Szacunek za to, ile zdrowia zostawił dla Polonii. Do dzisiaj wiem że jest stałym bywalcem na meczach, a nawet sponsorem klubu, ponieważ jest właścicielem małej sieci pizzerii.

3. Wiktor Przyjemski – Jak wie każdy kto interesuje się żużlem, jest to spory talent. Ostatnio tak duże zaangażowanie i oddanie zespołowi widziałem właśnie u Robackiego. Chociażby płacz po ostatnim meczu z Rybnikiem, gdzie Polonia odpadła i ogłosił swoją decyzję o odejściu, które miało nastąpić tylko w przypadku braku awansu, świadczy o tym że mocno stawiał na to, by zostać w rodzinnych stronach, ale każdy zrozumiał jego decyzję. Jest za młody by dalej siedzieć w 1 lidze, gdzie osiągnął już wszystko co mógł. Na ten moment zaznacza on jak i jego manager że chcą szybko wrócić do Bydgoszczy. Tylko czy Bydgoszcz szybko wróci do ekstraligi już nie jest takie pewne.

2. Nicki Pedersen – Mimo że nigdy nie reprezentował Polonii, lubię go, jego charakterek i styl jazdy, który do niedawna był bardzo agresywny. Uważam, że jest wielką ikona tego sportu, wielkim profesjonalistą z bardzo mocną psychiką. Doskonale wiedział, że nie cieszył się dużą sympatią wśród kibiców, a także zapewne wielu zawodników, ale po prostu wsiadał i robił swoje. Mam oczywiście wątpliwości co do jego ostatniego sezonu w Grudziądzu i tych słynnych defektów, ale nie zmieni to tego, że jest legendą. Bardzo liczyłem, niezależnie od formy sportowej, że w tym sezonie zobaczę go w Bydgoszczy. Była to najprawdopodobniej ostatnia taka możliwość, ale nie udało się.

1. Andreas Jonsson – Przed sezonem 2004, po odejściu braci Gollobów, a także między innymi Lorama, mając w składzie chociażby 2-ligowców z upadającej Warszawy, wielu stawiało, że Bydgoszcz jedyny mecz jaki wygra, to może u siebie z Rybnikiem. Pozyskano wtedy Andreasa który był solidnym zawodnikiem, ale nie materiałem na zastąpienie Tomka Golloba. Zdziwienie było ogromne, jak wykręcił rekordową średnią, przez cały sezon nie przyjeżdżając na metę ani razu jako ostatni. Uważam, że uratował on wtedy klub przed upadkiem i dzięki niemu jeszcze kilka dobrych lat Polonia mogła jeździć w ekstralidze, a rok później zdobyć nawet srebro. Wielu kibiców, w tym i ja uważało że bez Tomka Golloba czeka nas wiele lat marazmu, a tu się okazało zupełnie inaczej. Przy pierwszym spadku pozostał w klubie, gdzie spokojnie mógł znaleźć sobie klub ekstraligowy. Był związany z miastem (słynny napis I love Bydgoszcz na kevlarze), spotykał się z uczniami w szkołach, czy też na różnych zorganizowanych imprezach. Szkoda mi, że zarówno on, jak i Tomek Gollob nie zakończyli kariery w bydgoskich barwach.

Za nami ćwierćfinały IM ISQ – statystyczne podsumowanie

Przez cztery listopadowe środy trwały zmagania w ćwierćfinałach Indywidualnych Mistrzostw ISQ. Na starcie, jak co roku stanęło aż 68 zawodników. Czołowa czwórka finału z minionego sezonu tradycyjnie nie uczestniczyłą w tej fazie mistrzostw i została rozstawiona bezpośrednio w półfinałach. Pozostali 64 uczestnicy stoczyli często bardzo wyrównaną walkę o pozostałe 28 miejsc w półfinałach.

Najlepsze wyniki spośród wszystkich śmiałków zanotowali zwycięzcy trzech ćwierćfinałów. Nie było co prawda nieomylnych, ale 14 punktów to również fantastyczny wynik, a poszczycić się nim mogą Malak, hN oraz Vanpraag. Najsłabszy wynik, jaki premiował awansem to 8 punktów i drugie miejsce w biegu dodatkowym. W ten sposób w półfinale zameldował się Pirek.

Ćwierćfinały IM ISQ to też jedna z nielicznych okazji, gdy zawodnicy z drugiej ligi mogą sprawdzić się w pojedynkach z pierwszoligowcami. W tej rywalizacji quizowicze startujący na co dzień w elicie wyszli zdecydowanie zwycięsko, udowadniając swoją wiedzę. 61 % tych, którzy podeszli do rywalizacji uzyskało awans do kolejnej fazy (23/38). Ta sama statystyka wygląda zdecydowanie słabiej wśród startujących na zapleczu. Tylko co piąty z nich zdołał przejść pierwszą fazę mistrzostw (5/25).

Największą liczbę zawodników wystawiły do rywalizacji drużyny Red Sox (7) wśród pierwszoligowców oraz SMS i Rycerze Zodiaku 2 (po 6) wśród drugoligowców.

Pod względem skuteczności była tylko jedna bezbłędna ekipa. Mistrzowie ISQ z trzech ostatnich sezonów – Fajrant Team ze 100% skutecznością, w komplecie awansowali do półfinałów. Najmniej efektywną drużyną z elity było z kolei Buoni Fantasmas. Tylko jeden przedstawiciel (hN) tej drużyny z czterech startujących na tym etapie awansował dalej (25%). Nie zapominajmy jednak, że aż dwaj przedstawiciele tej drużyny byli już rozstawieni w półfinałach i pewnie znacznie poprawiliby tę statystykę. Większość drugoligowców, którzy znaleźli się w półfinałach stanowią przedstawiciele Gołąb Tampere. Aż 60% z nich przebrnęło eliminacje. Co ciekawe najgorzej wyglądało to w drużynach, które najliczniej zaprezentowały się w ćwierćfinałach. SMS oraz rezerwy Rycerzy Zodiaku miały aż po 6 szans, ale wszystkie zakończyły się niepowodzeniem. Najlepszy wynik spośród wszystkich drugoligowców uzyskał w swoim ćwierćfinale lider Ghost Academy – mmmaciekk (11 punktów).

Zestawienie wyników ćwierćfinalistów IM ISQ z podziałem na poszczególne drużyny. Drużyne te zostały przedstawione w kolejności według najwyższej skuteczności.

1 liga:

Fajrant Team:  100% (5/5)

1. Cysu (FT) 13 (3,3,3,3,1)

1. Vanpraag (FT) 14 (3,3,3,3,2)

2. Plonek (FT) 12 (2,3,1,3,3)

4. bazyli (FT) 10 (3,3,1,0,3)

4. Sasla123 (FT) 9 (3,2,1,0,3)

Rycerze Zodiaku: 75%  (3/4)

2. PiotrekSL (RZ) 11 (3,3,2,2,1)

3. Falanga (RZ) 12 (1,2,3,3,3)

5. Misiowy (RZ) 9 (2,1,2,3,1)

—————————————-

9. yaras (RZ) 7 (1,3,2,0,1)

Dobre Duszki: 67% (4/6)

2. Speed (DD) 13 (3,3,2,3,2)

3. Magik (DD) 10 (0,1,3,3,3)

5. Brindel (DD) 9 (2,0,3,3,1)

6. boski (DD) 10 (1,2,3,3,1)

—————————————

8. Lowigus (DD) 8+1 (w,3,2,0,3)

13. Wojtas (DD) 5 (2,0,1,0,2)

Champions Team: 67%  (4/6)

2. Igła (CT) 12 (3,3,3,0,3)

3. Speedi (CT) 10 (2,0,3,2,3)

3. Osvald (CT) 9 (3,0,3,0,3) 

7. Aszotek (CT) 8+3 (1,2,3,0,2)

—————————————–

8. peer (CT) 8 (1,2,2,3,w)

10. MasTereK (CT) 7 (2,2,2,1,0)

White Sox: 50%  (3/6)

1. Malak (WS) 14 (3,3,2,3,3)

5. Slayu (WS) 10 (3,2,3,w,2)

7. Pirek (WS) 8+2 (3,1,1,3,0)

—————————————–

9. Guru (WS) 8+d (0,2,1,2,3)

10. Frano (WS) 7 (2,1,2,2,0)

11. Cinek (WS) 7 (0,2,2,2,1)

Red Sox: 43% (3/7)

6. mk (RS) 9 (1,1,2,3,2)

6. Kwiti (RS) 8+3 (1,1,2,2,2)

7. Strc (RS) 9 (3,2,1,1,2)

————————————–

8. Artas (RS) 8+D (0,3,W,2,3)

10. Witek (RS) 7 (2,3,0,1,1)

12. vaikai (RS) 6 (1,1,1,1,2)

13. Jessup (RS) 5 (2,3,0,0,0)

Buoni Fantasmas: 25%  (1/4)

1. hN (BF) 14 (3,3,3,2,3)

————————————–

9. Wazzup (BF) 7 (1,0,1,3,2)

12. Leigh (BF) 7 (1,2,1,2,1)

12. Nicki (BF) 6 (2,2,w,1,1)

2 liga:

Gołąb Tampere: 60% (3/5)

4.  Agent (GT) 9 (1,1,3,3,1)

5. Molken (GT) 10 (2,3,0,2,3)

7. Wazza (GT) 9 (3,0,2,2,2)

———————————

8. LyderKKŻ (GT) 8+3 (1,3,w,2,2)

16. Dada (GT) 0 (D,D,0,0,0)

Silver Champions Team: 33% (1/3)

6. Eric (SCT) 9 (1,1,2,2,3)

——————————————

9. Faraon (SCT) 7 (3,1,0,3,D)

16. WKS88 (SCT) 0 (0,0,d,0,d)

Ghost Academy: 25%  (1/4)

4. mmmaciekk (GA) 11 (3,2,3,1,2)

————————————————-

13. Misi (GA) 5 (2,1,1,1,0)

14. Eryk (GA) 4 (0,1,3,0,0)

15. Wazon (GA) 4 (0,2,1,0,1)

Black Sox: 0%   (0/1)

—————————————-

12. (9) Rdrabiniok (BSX) 7 (2,1,1,2,1)

Rycerze Zodiaku 2:  0%  (0/6)

———————————————-

10. BomberAŻ (RZ2) 6 (0,0,2,1,3)

11. Rafał (RZ2) 7 (2,0,2,1,2)

15. KoNik (RZ2) 4 (1,1,1,1,0)

15. Mario (RZ2) 2 (ns,1,0,1,d)

15. VladAŻ (RZ2) 2 (0,0,0,1,1)

16. MartineS (RZ2) 0 (0,0,0,0,0)

SMS ISQ: 0%  (0/6)

——————————————-

11. kokoss (SMS) 6 (1,0,3,2,0)

11. Julgo (SMS) 6 (2,2,0,w,2)

13. QBYST (SMS) 6 (0,2,1,1,2)

14. Tomicek (SMS) 4 (2,1,0,1,0)

14. Master1922 (SMS) 3 (0,0,0,2,1)

14. aHead (SMS) 3 (1,0,0,1,1)

Moje subiektywne TOP5 (9) – Sasla123

W poprzednim sezonie wystartował na Portalu ISQ cykl “Moje subiektywne TOP 5”. W nim zawodnicy Internet Speedway Quiz mają za zadanie przedstawić swoich pięciu ulubionych żużlowców oraz uzasadnić w kilku zdaniach każdy z tych wyborów. Komu kibicowali, kibicują lub nadal będą kibicować uczestnicy ISQ? A może komu kibicowaliby gdyby urodzili się trochę wcześniej? Na czyich występach i wynikach najbardziej im zależy? Kogo uwielbiają oglądać na archiwalnych nagraniach? Z kim mają najlepsze żużlowe wspomnienia? Tego będziecie dowiadywać się w tym oraz kolejnych odcinkach. Zapraszamy do śledzenia.

W dziewiątej odsłonie cyklu zawodnik Fajrant Team – Sasla123.

5. Cameron WoodwardPrzyszedł do Lublina w trakcie sezonu 2011. O ile pierwsze spotkanie miał niemrawe, bowiem zdobył 7-8 punktów, to w następnych meczach pokazał że jest liderem lubelskiego zespołu. Szybko stał się ulubieńcem lokalnej publiczności, którą cieszył jazdą w zasadzie do sezonu 2013. Waleczność na trasie i rozegranie pierwszego łuku, to go cechowało. Niestety zmiany regulaminowe – obligatoryjny komisarz toru w I lidze – i ogólny stan nawierzchni toru przy Alejach Zygmuntowskich 5 skutkowały że w sezonie 2014 był cieniem dawnego Cama. Nie potrafił odnaleźć się na twardych torach. Natomiast odniesiona kontuzja w ostatnim spotkaniu z Lokomotivem Daugavpils, w zasadzie zakończyła jego karierę. Jednakże w mojej pamięci pozostaje na zawsze walka z Peterem Ljungiem w sezonie 2013 gdzie po walce przez trzy okrążenia pozbawił Szweda dwóch punktów, wobec czego lubelska drużyna wygrała bieg w stosunku 5:1.

4. Paweł MiesiącJego występy w Lublinie należy podzielić na dwa rozdziały. Najpierw od 2011 r. do 2013 r., a potem od 2017 r. do 2020 r. Waleczność, często aż za brawurowa jazda, nieustępliwość i kolejno zdobywane skalpy uczestników GP w sezonie 2019, to jest to za co go zapamiętam. Dla Łełka nie było ważne, czy obok niego na starcie stoi Zmarzlik, Doyle bądź Vaculik. Jak dobrze wystartował, to był w stanie pokonać każdego, a przy słabszym starcie nie ustępował i potrafił z 3 pozycji awansować na 1, co udowodnił w pierwszym biegu sezonu 2019. Zresztą, cytując pewnego komentatora z Canal+ – „Paweł Miesiąc ostatni raz zamknął gaz w 1997 r. gdy była awaria elektrociepłowni”. Szkoda tylko zmarnowanego sezonu 2020, gdy rotowano nim i Jakubem Jamrogiem po zakontraktowaniu Jarosława Hampela.

3. Lee Richardson – Na żużel chodzę od 2001 roku, a Lee który podpisał kontrakt na starty w sezonie 2003 był dla mnie pierwszym „powiewem wielkiego żużla” w Lublinie. Na torze przy Al. Zygmuntowskich był w stanie pokonać każdego, łącznie z Nicki Pedersenem, który w tym sezonie został Mistrzem Świata. Niekwestionowany lider lubelskiej drużyny w 2003 r., a jedynie zmiany regulaminowe które zablokowały starty zawodników z cyklu GP w niższych ligach uniemożliwiły jego występy w Lublinie pomimo podpisanej umowy na 2004 r. Mimo tego, cały czas żyłem nadzieją, że jeszcze zobaczę Lee w lubelskich barwach. Niestety to już się nie stanie.

2. Andreas Jonsson – Jeden z ojców awansu do Ekstraligi w 2018 r. Przyszedł do Lublina w zasadzie w ostatniej chwili, gdy pewien wielokrotny mistrz świata doznał nagłej migreny na widok diamentów. O ile Lee Richardson był wyłącznie uczestnikiem cyklu GP, to Jonsson był drugim zawodnikiem na świecie. Dla większości lubelskich kibiców kojarzony głównie z telewizji, gdzie transmitowano zawody GP czy Ekstraligi. Człowiek z innego świata. Mądra jazda na trasie, walka do samego końca, umiejętność wykorzystania każdego fragmentu toru – za to go pamiętam. Kto wie, jakby potoczyła się jego dalsza kariera gdyby nie wypadek w pierwszym meczu sezonu 2019. Aczkolwiek w samej jego końcówce pokazał, że pomimo kontuzji z początku sezonu umie jeździć, bowiem w bardzo ważnym spotkaniu ze Stalą Gorzów wygrał bieg pokonując Zmarzlika, a zwycięstwo w tym meczu za trzy punkty skutkowało przynajmniej bezpośrednim utrzymaniem.

1. Jarosław Hampel – Oczywiście mógłbym dać na pierwsze miejsce Tomasza Golloba czy Bartosza Zmarzlika, ale zdecydowałem się umieścić na tej pozycji Małego. To był czerwiec 2020 r. Gdzieś pomiędzy pierwszą, a drugą falą COVID-19. Sprawdzam odruchowo telefon, a tam powiadomienie z aplikacji PGE Ekstraligi – Jarosław Hampel w Lublinie. Zadałem sobie od razu pytanie – „to jakiś żart czy sen”, zwłaszcza że mówiono o nim jako o potencjalnym wzmocnieniu Rybnika. Włączam Facebooka i na profilu klubu informacja o kontrakcie z Hampelem. Przyznam, że długo byłem w szoku. Zresztą nie tylko ja. Kolejny zawodnik z wspaniałą przeszłością, a i po różnych przejściach związanych z kontuzjami. Zwłaszcza po tej z 2015 roku, która być może pozbawiła Małego kolejnego medalu Mistrzostw Świata być może z najcenniejszego kruszcu. Swoje pierwsze kroki w ligowym żużlu stawiał przy Hansie Nielsenie, a po zakończeniu kariery przez Profesora z Oxfordu był jednym z liderów pilskiej Polonii. Później kontrakty we Wrocławiu, Lesznie, Zielonej Górze i znowu Lesznie. Po podpisaniu kontraktu w Lublinie od początku był solidnym punktem zespołu, przynajmniej w spotkaniach domowych, jednakże głównie opierał swoje wyniki o dobre starty a sprzęt którym dysponował nie zawsze na to pozwalał. Przełom przyszedł 1 maja 2022 roku podczas meczu na Motoarenie. Drużyna Motoru osłabiona wobec braku Dominika Kubery, a do tego pamiętne ZZ za rodaków Fiodora Dostojewskiego. Hampel początek sezonu miał bardzo niemrawy, a wraz z znajomymi czekającymi w kolejce do wejścia na sektor gości mieliśmy nadzieję chociaż na jedno czy dwa zwycięstwa biegowe Małego. Jak było każdy wie, a remedium na kłopoty była zmiana dostawcy silników. Z biegiem sezonu oglądaliśmy zupełnie innego sezonu zupełnie innego Jarosława. Jak z najlepszych czasów GP. Szybki ze startu, odważny na trasie. Nazywany przez redaktora Noskowicza – Generałem Jarosławem Hampelem. Podobnie i w tym roku w fazie play-off. Niestety, słabsza runda zasadnicza w sezonie 2023 zadecydowała o tym, że Małego nie będzie w Lublinie w 2024 r. Dobry duch zespołu, a dwa złota dla Motoru to była w dużej mierze jego zasługa. Będzie go brakowało, aczkolwiek dotychczas wybory Prezesa Kępy broniły się.

White Sox – Dobre Duszki 47:42

White Sox – 47:
9. Julgo 3 (0,1,0,2,w)
10. Guru 7+1 (2*,0,2,0,3)
11. Frano 6 (2,0,w,2,2)
12. Slayu 10+2 (2*,3,2,1,2*)
13. Malak 14 (3,3,2,3,3)
14. Cinek 7+2 (3,2*,1*,0,1)
15. Pirek ns

Dobre Duszki – 42:
1. boski 7 (1,0,1,3,2,0)
2. Lowigus 8 (0,1,-,3,3,1)
3. brindel 7+3 (3,1*,2*,0,1*,0)
4. Magik 6 (0,2,3,d,1,-)
5. Speed (ZZ) ns (-,-,-,-,-)
6. Wojtas 2 (1,1,-,-,-,-)
7. Kasper 12 (3,3,w,1,3,2)

Bieg po biegu:
1. brindel, Frano, boski, Julgo ……..2:4
2. Malak, Slayu, Wojtas, Lowigus ……..5:1 (7:5)
3. Cinek, Guru, Wojtas, Magik ……..5:1 (12:6)
4. Slayu, Magik, brindel, Frano ……..3:3 (15:9)
5. Malak, Cinek, Lowigus, boski ……..5:1 (20:10)
6. Kasper, brindel, Julgo, Guru ……..1:5 (21:15)
7. Magik, Malak, Cinek, brindel ……..3:3 (24:18)
8. Kasper, Guru, boski, Julgo ……..2:4 (26:22)
9. Lowigus, Slayu, Frano (w), Kasper (w) ……..2:3 (28:25)
10. boski, Julgo, Slayu, Magik (d) ……..3:3 (31:28)
11. Lowigus, Frano, Kasper, Cinek ……..2:4 (33:32)
12. Malak, boski, brindel, Guru ……..3:3 (36:35)
13. Kasper, Frano, Magik, Julgo (w) ……..2:4 (38:39)
14. Guru, Kasper, Cinek, boski ……..4:2 (42:41)
15. Malak, Slayu, Lowigus, brindel ……..5:1 (47:42)

Sędzia: Plonek

Moje subiektywne TOP5 (8) – Vaikai

W poprzednim sezonie wystartował na Portalu ISQ cykl “Moje subiektywne TOP 5”. W nim zawodnicy Internet Speedway Quiz mają za zadanie przedstawić swoich pięciu ulubionych żużlowców oraz uzasadnić w kilku zdaniach każdy z tych wyborów. Komu kibicowali, kibicują lub nadal będą kibicować uczestnicy ISQ? A może komu kibicowaliby gdyby urodzili się trochę wcześniej? Na czyich występach i wynikach najbardziej im zależy? Kogo uwielbiają oglądać na archiwalnych nagraniach? Z kim mają najlepsze żużlowe wspomnienia? Tego będziecie dowiadywać się w tym oraz kolejnych odcinkach. Zapraszamy do śledzenia.

W ósmej odsłonie cyklu zawodnik Red Sox – vaikai.

Zostałem poproszony o wytypowanie swojego subiektywnego top 5 żużlowców i takoż czynię. Mój top 5 będzie skrajnie subiektywny, bo kierowałem się raz, że tropem lubelskim, a dwa wybierałem bohaterów mojego dzieciństwa (z jednym wyjątkiem). Niekoniecznie dali najwięcej tej drużynie patrząc na całą historię lubelskiego żużla, ale z różnych powodów zapisali się jakoś w moim dziecięcym umyśle. Zapraszam zatem na podróż przepełnioną filtrem mojej osobistej nostalgii i z góry przepraszam za przekłamania, które owa nostalgia poczyniła w moich wspomnieniach.

5. Joonas Kylmaekorpi – nie ukrywam – musiałem sprawdzić, który to był sezon, ale tego gagatka to ja doskonale pamiętam. Rok 2005 był dla Lublina rozczarowujący. W 2004 do końca walczyliśmy w barażach o ekstraligę, natomiast w następnym sezonie z Koziołków jakby uszło powietrze. Pierwsze sześć spotkań to jeden remis, a tak wszystko „w ryj”. Na tyle kiepsko to wyglądało, że w trybie awaryjnym został sprowadzony do drużyny sympatyczny Fin, o którym mowa wyżej. W swoim debiucie na lubelskim obiekcie, w przegranym starciu z Gorzowem walnął 18 z bonusem w 7 startach. Co tu dużo mówić – oczarował on swoją jazdą nie tylko lubelskich kibiców (aczkolwiek oprócz zachwytów to na forum zuzel.info toczyła się również zażarta dyskusja nad „poprawnością” jego techniki jazdy), ale jeszcze bardziej trzynastoletniego mnie. W swoim charakterystycznym czerwonym kevlarze i walecznym stylem jazdy wyglądał na gościa z zupełnie innej planety. W tym jednym spotkaniu widziałem chyba całą paletę możliwych ataków w żużlu. Pamiętam nawet, że jak tylko wróciłem po tym meczu do domu, to od razu zadzwoniłem do swojego kolegi i opowiadałem jakiego to kosmitę spotkałem na Zygmuntowskich, świetne wspomnienie. Na youtube zachował się nawet jeden bieg z tamtego meczu – podsyłam dla chętnych https://www.youtube.com/watch?v=u8autSHQ4Vo. Swoją drogą lubelski stadion dawno nie widział takich pustek na trybunach :). Ze statystycznego obowiązku – Joonas wystąpił jedynie w sześciu meczach, za to wykręcił fajną średnią 2,4. Może nie zaznaczył się mocniej w historii klubu jak chociażby Peter Karlsson w 2004 roku i nie wypełnił do końca tej pustki po nim, ale przywiózł cenne punkty i trwale odcisnął swoje piętno w moich wspomnieniach.

4. Sean Wilson – kolejny zawodnik to jeszcze większa efemeryda jeśli chodzi o lubelski żużel. Rok 2000 i czasy LKŻ Lublin to czasy szeroko pojętego dziadostwa. W tym anturażu na lubelski owal zstąpił człowiek tym razem nie z innej planety, a z innego wszechświata. Parszywym urokiem tamtych czasów było m.in. to, że stranieri jeździli raczej w wybranych meczach niż w całym sezonie. Sean Wilson nie był wyjątkiem, a szkoda. Dwa występy, łącznie 11 biegów, średnia 3,0. Przyjechał i przeszedł grę. Nie wiem czy u was też fotografowie pod stadionami sprzedawali żużlowe zdjęcia, ale u mnie tak. Po jednym z tych dwóch meczów, na których byłem użyłem wszelkich znanych mi zdolności, żeby namówić tatę na kupno zdjęcia Seana Wilsona. Takiego gwiazdora musiałem mieć w zagubionej już niestety kolekcji ;). Jako ciekawostkę mogę przytoczyć wpis z żużlowego forum – anegdotę, którą podzielił się były prezes Jarosław Siwek: „Raz mieliśmy takiego zawodnika. Przyjechał w sobotę przed meczem. Zrobił dwa kólka w południe i tyle, dalej do hotelu. Umówiliśmy się na ósmą wieczorem na starym mieście. Przychodzę, patrzę i mnie zatkało, on już ćwiczy piąte piwo. No ale nic, myślę sobie, zaraz trzeba się będzie zbierać. A gdzie tam. Jego kompania nabierała dopiero ochoty na zabawę. Przy dzięsiatym wziąłem się na odwagę i mówię dosyć! A on do mnie tak. Ty masz swoje obowiązki to ich pilnuj. Ja mam swoje i je wykonam. Wypił piętnaście browarów i mówi, że jutro zrobi pietnaście punktów. Ja przerażony myślę – akurat. Zrobił OSIEMNASCIE w sześciu startach z najlepszym zespołem wtedy”. Cóż – Terminator nie tylko na torze :).

3. Lee Richardson – Sean Wilson był przez chwilę, ale pierwszym obcokrajowcem w lubelskich barwach, z którym byłem emocjonalnie związany to właśnie Lee Richardson. Praktycznie nie zawodził, totalny szef i pewniak na dwucyfrówkę. Śmiało można powiedzieć, że lubelska legenda, chociaż znowu – tylko jeden sezon. Jednocześnie z Lee Richardsonem wiąże się moje pierwsze „żużlowe” załamane serce. 21 września 2003 rok – ostatni mecz rundy finałowej ze Stalą Gorzów – Lee podpisuje kontrakt z lubelską ekipą na starty w sezonie 2004. Niespełna dwa miesiące później żużlowa centrala przyklepała regulamin zatrudniania zawodników, w którym znajdował się skrajnie niekorzystny zapis o zakazie startu dla stałych uczestników Grand Prix w 1 lidze żużlowej. Lee otrzymał stałego „dzikusa” na sezon 2004 i tym samym jego sukces uniemożliwiał starty w barwach Koziołków. Totalnie mnie to załamało i dało nauczkę życiową, że ten świat to jednak nie jest sprawiedliwy ani trochę. W tej współpracy grało wszystko – Lee nie tylko przywoził praktycznie same trójki, ale też był dobrym duchem tej drużyny w parku maszyn i na torze. W tamtym czasie czuło się, że w tym mieście tworzy się coś wielkiego, a Lee w tej talii będzie asem. Niestety rzeczywistość mocno zweryfikowała te nadzieje i przez długie lata ekstraliga dla Lublina była niedostępna. Były jeszcze co prawda przebąkiwania, że może Lee wróci jak awansujemy, ale czas pokazał, że nasze drogi nigdy już się nie przecięły, a sam zawodnik niestety musiał przedwcześnie pożegnać się z tym światem. Cóż, dwa punkty zwrotne w tej historii – raz poszło w złą stronę, a raz najgorszą. Tak jak wyżej pisałem: dwa skojarzenia, dwie nauczki, dwa razy zobrazowane powiedzenie, że życie i świat nie są sprawiedliwe. Niemniej jednak najbardziej w tym wszystkim szkoda świetnego żużlowca i człowieka.

2. Dominik Kubera – chciałem wyróżnić też kogoś z tej najnowszej historii lubelskiego żużla i tu wybór padł na Dominika Kuberę. Swoją waleczną jazdą wiele radości dał Robert Lambert, do ekstraligi wprowadzał nas Andreas Jonsson, ważną postacią już w najwyższej klasie rozgrywkowej był chociażby Mikkel Michelsen, a renesans Pawła Miesiąca był czymś wspaniałym, niepojętym i kluczowym w utrzymaniu ekstraligowego stołka. Ale mam takie poczucie, że Dominik Kubera to coś więcej. Mimo że nie jest „lubelski” to jednak po tych trzech sezonach ciężko wyobrazić mi sobie tę drużynę bez niego. Rozwija się razem z zespołem, potrafi jeździć widowiskowo i inteligentnie, a ten szybki powrót po kontuzji był niesamowity. Nowa lubelska era ma na pewno twarz Jakuba Kępy, ale jeśli chodzi o zawodników to podświadomie odnoszę wrażenie, że tym najważniejszym elementem układanki jest Dominik. Nie łudzę się, że resztę swojej kariery spędzi w Lublinie, bo różnie się życie toczy, ale wierzę, że bezdyskusyjnie pewnego dnia Dominik będzie symbolem wspaniałych żużlowych czasów dla Lublina, nie tylko w mojej głowie, ale również w powszechnej opinii całego środowiska.

1. Jerzy Mordel – legenda. Trochę mi żal, że załapałem się na końcówkę kariery Jurka Mordela, ale nie jest też tak, że byłem świadkiem tylko i wyłącznie jego zjazdu. Rok 2002 to tylko 3 występy w lubelskich barwach, w trzech ostatnich spotkaniach. Druga porażka w lidze to sierpień 2002 i na kampanię wrześniową lubelskie Koziołki wyciągnęły z szafy tajną broń – Jurka Mordela. Pach, pach, pach, trzy wygrane, średnia 2,462 i z pomocą swojej legendy Lublin wjeżdża do pierwszej ligi. Może i mam spaczony umysł, ale ten awans i radość na całym stadionie w szary wrześniowy dzień po meczu ze Śląskiem Świętochłowice to było to. Z głośników popłynęło „We are the champions”, jakiś kibic koło mnie rzucił achtunga prosto pod nogi bodajże Dawida Stachyry, a ja po raz pierwszy w żużlowym życiu poczułem, że nasi lubelscy żużlowcy są w czymś najlepsi. Późniejsze pięcie się do ekstraligi, a następnie dwa mistrzostwa są na pewno czymś wspaniałym, ale ten szary wrzesień 2002 roku darzę wyjątkowym sentymentem. Co do pana Jerzego – na pewno mógł osiągnąć więcej, ale czasy były jakie były. Pozytywna twarz i postać mroczniejszych czasów lubelskiego żużla.

1 liga: Dobre Duszki – Red Sox 52:37

Dobre Duszki okazały się lepsze w czwartej kolejce, quizowej 1 ligi. Podopieczni Wojtasa nie pozostawili złudzeń Czerwonym Skarpetkom i wygrały pewnie, 52:37. Najlepszym zawodnikiem gospodarzy był Speed, który na swoim koncie zapisał 11 punktów. Honoru Red Sox bronił Jessup, który zanotował także 11 „oczek”, ale w sześciu startach.

Dla zespołu Witka to nietypowa sytuacja, ponieważ w tym sezonie nie odnieśli jeszcze ani jednego zwycięstwa i okupują ostatnie miejsce w tabeli. Jeżeli Skarpetki chcą liczyć się w walce o play-off to w kolejnym meczu muszą już wygrać.

Dobre Duszki – 52:
9. mmmaciekk (G) 3+1 (1,-,1,1*,-)
10. Magik 8+1 (1*,0,3,1,3)
11. Speed 11 (3,2,3,3,0)
12. Wojtas 4+2 (1,1*,-,-,2*)
13. Boski 7 (w,2,1,3,1)
14. Lowigus 9 (2,3,3,0,1)
15. Kasper 10+1 (3,2*,2,3)
16. Eryk (G) ns

Red Sox – 37:
1. Kwiti 6 (2,w,2,0,2)
2. Strc 3+2 (2*,w,d,1*,w)
3. Jessup 11 (0,3,0,3,2,3)
4. Vaikai 3 (0,0,2,-,1)
5. mk 4+1 (3,1*,0,0,0)
6. Witek 10+1 (3,2,1,2,2*)
7. Igor (G) ns

Sędzia: Slayu (White Sox)
Technik: Wojtas

Fajrant Team lepsze od Buoni Fantasmas

Fajrant Team pokonało Buoni Fantasmas 50:40. Najlepszym zawodnikiem FT byli Cysu i Paboł – po 11 punktów. W BF najskuteczniejszy był Wazzup – 10.

Buoni Fantasmas – 40:
9. Daniel 5 (0,1,1,3,w)
10. Rudolf 7+1 (3,0,1*,0,3,0)
11. Nicki 7+1 (2,0,1,3,0,1*)
12. Wazzup 10 (3,2,3,0,1,1)
13. Leigh ZZ ns (-,-,-,-,-)
14. hN 9+1 (2*,w,2,1,2,2)
15. ŁukaszWroński 2+1 (2*)

Fajrant Team – 50:
1. Vanpraag 9+1 (1,1,2*,2,3)
2. Plonek 5 (0,2,3,-,0)
3. Paboł 11 (3,3,3,2,-)
4. Sasla123 1 (0,-,0,0,1)
5. Bazyli 7+2 (1,-,2*,1*,3)
6. Cysu 11 (1,1,3,3,0,3)
7. Bartass 6+2 (2*,2,2*)
8. LyderKKZ ns

Bieg po biegu:
1. Paboł, Nicki, Vanpraag, Daniel ……..2:4
2. Wazzup, ŁukaszWroński, Bazyli, Plonek ……..5:1 (7:5)
3. Rudolf, hN, Cysu, Sasla123 ……..5:1 (12:6)
4. Paboł, Wazzup, Cysu, Nicki ……..2:4 (14:10)
5. Wazzup, Plonek, Vanpraag, hN (w) ……..3:3 (17:13)
6. Cysu, Bartass, Daniel, Rudolf ……..1:5 (18:18)
7. Paboł, hN, Rudolf, Sasla123 ……..3:3 (21:21)
8. Plonek, Vanpraag, Daniel, Rudolf ……..1:5 (22:26)
9. Cysu, Bazyli, Nicki, Wazzup ……..1:5 (23:31)
10. Daniel, Vanpraag, Wazzup, Sasla123 ……..4:2 (27:33)
11. Nicki, Bartass, hN, Cysu ……..4:2 (31:35)
12. Rudolf, Paboł, Bazyli, Nicki ……..3:3 (34:38)
13. Bazyli, hN, Sasla123, Daniel (w) ……..2:4 (36:42)
14. Vanpraag, hN, Nicki, Plonek ……..3:3 (39:45)
15. Cysu, Bartass, Wazzup, Rudolf ……..1:5 (40:50)

Sędzia: Aszotek
Technik: hN