Podsumowanie pierwszego sezonu Silver Sox – jak zespół poradził sobie w II Lidze?

Pierwszy sezon ligowy w historii Silver Sox już za nami. Zespół zajął ostatecznie piąte miejsce w tabeli II Ligi w sezonie 15.

Postanowiliśmy podsumować debiutancki sezon tej nowej, czwartej już ligowej drużyny ze skarpetkami w herbie. Zespół został zgłoszony jako ostatnia, dwunasta ekipa w przedłużonym czasie zgłoszeń do sezonu numer 15. Niewątpliwie bodźcem do powstania drużyny były nowe zasady umożliwiające korzystanie z gości z I Ligi oraz szeroka kadra w Black Sox, co widać było po składzie drużyny zgłoszonym do rozgrywek, gdzie pojawili się trzej byli zawodnicy czarnych skarpetek: Osvald (jako trener), Faraon oraz Rychu (zmienił nick z MZarwanski). Oprócz nich w składzie widniały także uznane pierwszoligowe marki wśród gości, takie jak Jessup, Bosky, Strc i Igor (wszyscy z Red Sox). Jedyną nową twarzą przed sezonem był Mumak, dla którego była to powtórna przygoda z ISQ po wielu latach od pierwszej.

Nowe zasady i obecność licznych gości w drużynie powodowały, że ambicje Silver Sox na pewno sięgały do awansu do fazy play-off. Jednak już pierwszy mecz pokazał, że nie będzie to łatwe, gdyż tuż przed ligowym spotkaniem z innym debiutującym zespołem – SMS – drużynę opuścił Igor i zasilił rywali. Jego zdobycze punktowe walnie przyczyniły się do zwycięstwa nad SvS.

W trakcie sezonu do drużyny dołączyli dwaj kolejni goście: Guru z White Sox oraz LyderKKZ z Fajrant Team. Nową twarzą był także kolejny powracający po latach zawodnik – Wks88.

Pierwsze punkty i pierwsze zwycięstwo Srebrni odnieśli dość niespodziewanie, pokonując rezerwy Champions Team w 4. kolejce. Do zwycięstwa poprowadził ich Guru, dla którego jak się okazało, był to jedyny w sezonie występ w drugiej lidze.

Kolejne dwie kolejki i dwa zwycięstwa nad Ghost Academy sprawiły, że zespół realnie spoglądał na pierwszą czwórkę. Jednak kolejne porażki spowodowały zmianę podejścia sztabu trenerskiego. Więcej szans zaczęli dostawać mniej doświadczeni zawodnicy, co niewątpliwie było świadomą decyzją. Być może miało to przyspieszyć zakończenie sezonu, ale takie podejście dało szansę regularnych występów zawodnikom takim jak Rychu, Mumak czy Wks88, aby nabrali doświadczenia przed kolejnym sezonem.

Mimo jednego zwycięstwa nad SMS, ostatecznie po pięciu kolejnych porażkach w ostatnich kolejkach, Silver Sox zajęło 5. miejsce po rundzie zasadniczej i zakończyło sezon.

Obecnie zespół udał się na odpoczynek, a sztab trenerski bacznie obserwuje kończące się sezon play-offy i oczekuje na decyzje w sprawie kształtu rozgrywek w sezonie 16.

Oto jak podsumowali ten sezon poszczególni zawodnicy Silver Sox:

Osvald (trener):

Mimo początkowych wysokich aspiracji, uważam, że ten sezon zespołu był dobry. Oczywiście, mogło być lepiej, a awans do fazy play-off był naszym celem, ale warto zauważyć postawę zawodników z podstawowego składu, którzy udowodnili, że mają potencjał do jeszcze lepszych wyników w przyszłości. Osobiście uważam, że poziom pytań drugoligowych nie jest korzystny dla takich graczy jak ja, którzy bardziej skupiają się na historii niż na obecnych wydarzeniach. Być może moje wyniki nie były wystarczająco wysokie, aby wygrywać więcej spotkań, ponieważ kilka z nich przegraliśmy z małą stratą punktową.

Faraon:

Uważam, że zawiodłem, choć w sumie znam swoje miejsce w szeregu i moje oczekiwania wobec siebie nie były wygórowane. Szkoda, że nie udało nam się awansować do play-off, ale jak niemal najwięcej biegów ma tak słaby zawodnik jak ja to też trudno liczyć na dobry wynik.

Rychu:

Początek sezonu w moim wykonaniu był bardzo słaby jednak po lidze dwójek coś jakby ruszyło. Może być lepiej ale nie ma co narzekać. Drużyna ma potencjał tylko nie możemy się zgrać żeby każdy pojechał dobry mecz. Mam nadzieję że przyszły sezon będzie dużo lepszy i powalczymy o awans.

Wks88:

To był moj powrót po kilku latach, nigdy nie byłem typem lidera, ISQ to dla mnie totalny relaks i tak ciągle do tego podchodzę. Gdy napisał Osvald czy chciałbym znów się w to bawić, trochę miałem obawy przede wszystkim brakiem czasu a także brakiem wiedzy, jednak Osvald uświadomił mnie, że w zespole Silver Sox nie ma dużej presji na wynik i 2 ligę traktujemy bardziej treningowo, to mnie przekonało. Koledzy z drużyny szybko zaakceptowali moja osobę, ja osobiście starałem być się na każdym meczu jeśli tylko mogłem. Co do wyników to nie narzucałem na siebie żadnej presji, wyniki może nie powalają, aczkolwiek satysfakcja z wyboru do drużyny kolejki to dość fajne uczucie bodajże w 13 kolejce, zdarzył się też słabszy wynik (0,0,0) z czego nie mogę być zadowolony. Ja po ostatnim meczu zadeklarowałem że z miłą chęcią zostanę w Silver Sox, jeśli oczywiście trener i koledzy będą chcieli mnie w drużynie. Dużym plusem była liga dwójek która daje szansę słabszym zawodnikom. Wrócimy silniejsi.

Jessup (gość):

Pytania dramat które nie powinny być dopuszczone nawet w sparingach. A tak drużyna z potencjałem. 

Boski (gość):

Indywidualnie wyniki w 2. lidze nie były dla mnie najważniejsze – to było coś pomiędzy chęcią rozjeżdżenia się, a dodania tlenu drużynie jeśli sytuacja w meczu się wymykała. Nie ma nad czym się rozwodzić, jedyny mecz w którym pojechałem z premedytacją był ostatni, w którym chciałem zagwarantować sobie sklasyfikowanie, ale po 1,0,0 dałem chłopakom bawić się w ISQ i zrobili to z dużo lepszym skutkiem. Drużynowo bardzo cieszę się, że trzon składu łapał zajawkę quizem i za to ogromne dzięki temu, który to wszystko zorganizował (mam na myśli trenera Osvalda). Faraon miał „up and downy”, Mumak i Rychu złapali tą zajawkę gdzieś pomiędzy ligą dwójek, a częstszymi startami w drugiej lidze. WKS był może najmniej regularny z tej czwórki jeśli chodzi o obecność, ale za to najbardziej regularny pod względem wyników. Generalnie uważam, że dzięki obecności SvS w lidze jest 4 gości, którzy w innych okolicznościach prawdopodobnie skończyliby ze startami, za to śmiało można okrzyknąć powstanie drużyny sukcesem nas wszystkich. Wszystkim wymienionym chłopakom życzę wytrwałości i przełamania, bo czasami o tym, że idzie lepiej decyduje jakiś jeden fartowny występ.